Napisałem pierwszy wiersz w swoim życiu.
"Wiosenne porządki"
"Wzięła mnie dziś Chęć uporzątnięcia
zalegajacego w mych płucach kurzu
i cisneła mną przez pokój.
Zdarłem kolana, głowa mi pękła na dwoje
Nawet kulawiec nie potrafił zamknąć puszki Pandory.
Wyrzuciłem z siebie wszystko
niczym przerażona strzykwa,
miałem nadzieję,
że opuścisz mój zagracony strych
potkniesz się o wyrzuty sumienia
skrecisz kark na niedowierzaniu
znikniesz za woalem irytacji
z płaszczem rozczarowania na barkach
Złapałaś mnie w pół krzyku
naginajac do swej woli moje wyobrażenia
Powiedziałaś, że wszystko się jakoś ułoży
że potrzeba dwojga żeby posprzątać
mój prywatny bałagan
Nikt nigdy nie potraktował mnie z taką butą,
nie rozgrzebał kalejdoskopu wspomnień,
nie dotknął zdartych kolan
"To była długa zima" - rzekłem rumieniąc się
"Dobrze, że jesteś"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz