niedziela, 8 marca 2015

Myśli (nie)uczesane

Zbliża się. Pieprzony masochista.

To nigdy nie mogło być tak łatwe, nie tego oczekiwałem.
Kluczem okazuje się być ból, którego nawet nie jestem w stanie opisać; a to o opisanie właśnie chodzi.
Jest piękna pogoda, Alison śpiewa, a ja nawet nie jestem pijany. To mnie trochę martwi. Trochę bardzo.

Męczy mnie lęk, chora niepewność, która zmusza mnie do zacierania wszelkich śladów. Boję się jak diabli, tego jest po prostu trochę za dużo. Za dużo słów, myśli. Zbyt mało czynów. Trochę jakbym się rozpadał na własne życzenie. Ale czy miałem jakiś wybór? Robiłem wszystko żeby przetrwać, a przynajmniej tak mi się wydawało.
Nie zmienimy przeszłości ale wciąż możemy jej żałować.
I żałujemy. Każdego cholernego dnia. Bo to czego żałujemy stanowi o tym kim jesteśmy teraz. Więc jak moglibyśmy o tym zapomnieć? Jak wybaczyć i zatrzeć w pamięci?

Nie potrafię. A nawet gdybym potrafił, nie zrobiłbym tego. Chce pamiętać, chcę żałować.
Bo jak można zapomnieć o sobie?
Mędrcy świata w zaciszu własnych domów tłuką głowami o ścianę, i drą włosy z głów. Później nakładają na nie korony; umarł król, niech żyje Król! Są sloganem. Zgrywają ideały, których nawet nie próbują osiągnąć.
To nawet nie są ludzie.

Sto lat, Krajan. Sto lat...

Dream in the dark

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz